środa, 20 lutego 2008

chwile jak motyle

lapie chwile ulotne jak ulotka....



przyjedzcie ziutki.

:*


piątek, 15 lutego 2008

22 sec above manhatan,NY

w 20 godzinnej drodze na hawaii...magnetyzujaca wyspa a na niej miasto ktore nigdy nie spi...:)

poniedziałek, 11 lutego 2008

nightout with cocteau twins.

It seems things are indictive to, A distinct desire toObserve such, Heal suchBehave such that makes this hard for meI'm not real and I deny, I won't heal unless I cryI can't grieve, so I won't grow, I won't heal 'til I let it goI'm not real and I deny, I won't heal unless I cryIt seems things are indicative to, A distinct desire toObserve such, Heal suchBehave such that makes this hard for me...


pamietasz?

piątek, 8 lutego 2008

hawajska kawka...i white plumeria na przywitanie :)
chcialabym gdzies sie ruszyc,a tu nie da rady:(chociaz na jakis spacer....ehhh...

czwartek, 7 lutego 2008

tumiwisizm i nicmisieniechcenie.


dwoje sie i troje.
zalezy od dnia.
i jakos tak mi pod gorke.
chce przespac ta zime,pod zielona koldra...
jakies wewnetrzne bleh,takie fuj mnie ogarnelo.
niech przestanie.

poniedziałek, 4 lutego 2008

...

Someday everything
will all make perfect sense
So far now,laugh at the confusion,
smile through the tears
and keep reminding yourself
that everything happens for a
r e a s o n



:)

sobota, 2 lutego 2008

need some air



zimno sie zrobilo,pogoda na parasol i kalosze.
angielski marazm.
smutno i szaro.
a ja chce wiosny,niebieskiego nieba,i posiadowek na sloncu.chociaz na jakis spacer sie wybrac a nie opatulona w szalik mykac do autobusu.chce sie obrazic na rekawiczki czapki i zimowe kurtki,rozjasnic dni kolorowymi klapkami i mruzyc oczy od slonca.
nie siedziec wieczorami pod kocem,nie parzyc goracej herbaty co 15 minut i nie dygotac na sama mysl opuszczenia domu,nie silowac sie z parasolem zeby nie odlecial.
a tu jeszcze luty do przejscia i najgoryszy z najgorszych marzec...potem to juz z gorki:)
aby do lata*

sobota, 26 stycznia 2008

zycie to nieustajaca podroz....

czwartek, 17 stycznia 2008

freedom!

wolne.na 3 dni dni,trzy noce...
olcia wrocila,i siedzimy jak te sroki z przelanczarka i przerzucamy kanaly.
plan na wolne dni - scisly zapelniony i czeka w pelnej gotowosci...

rozleniwiam sie na sama mysl o 3 dniach bez "hell inn",najgorsze jest ze nie mam czasu poszukac innej pracy skoro spedzam tyle w tej:)

tesknie.

wtorek, 15 stycznia 2008

poniedziałek, 14 stycznia 2008

...



happYness...

piątek, 11 stycznia 2008

3

They say a person needs just three things to be truly happy in this world: someone to love, something to do, and something to hope for...


do u have those three?

:)

czwartek, 10 stycznia 2008

travel travel travel


Kolejne plany zrobione,czas pozwiedzac stary kontynent:)

na maj gotowy jest Paris-Paris.

środa, 9 stycznia 2008

magic places*





New York the state of mind...
spacer po mojemu 28.11.2007.
:)

wtorek, 8 stycznia 2008

a psik,czy kichanie oczyszcza mozg takze z toksycznych wspomnien?

bakteria obca mnie atakuje,ratuje sie witamina ce,rutinoskorobinem.ale nic nie pomaga,gluty z nosa,drapanie w gardle...ehhh...nie dobrze.
wszystko zaczelo sie od busa...wyladowalam w londynie o czasie,sprytnie usiadlam na poczatku samolotu zeby sprawnie przejsc przez odprawe,i udalo sie,zero kolejek,cisza na lotnisku,z bagazami juz gorzej,wybieglam jak szalona a tam widze moje nieszczescie...bus serwisu 787 odjezdzaaaa....no nic,pomyslalam,kolejny za godzinke...a tu panna w okienku informuje mnie ze wolne miejsca sa dopiero na busa o 1 w nocy...ee??? ale ze moge co godzine pojsc i zapytac kierowcy czy sie miejsce nie znajdzie wczesniej.wiec latalam porozpinana co godzine grzecznie pytajac czy mnie nikt nie przygarnie........przeczytalam cala ksiazke wypilam dwie kawy,3 herbatki earl greya,napisalam mase zrozpaczonych smsow.Koniec koncow w zatloczonym autobusie jedyne miejsce bylo kolo chlopa co kichal smarkal kaszlal i nie wiem co jeszcze bo mi sie zasnelo...tak oto w domu bylam o 3 w nocy zla,zmeczona.Tak mi przyszlo rozpoczac nowy rok w uk...z bolem glowy,i gilem do samej podlogi...

i tyle.

niedziela, 6 stycznia 2008

Jeszcze nie wyjade a juz tesknie...

czwartek, 3 stycznia 2008

no Title,just hawaii pic.




tesknotki.marzenia.
kliamty.kolory.zapachy.ludzie.wspomnienia...
w nowym roku z podwojna sila.tak to odczuwam.

new year or old year ?

2008 bedzie Nabo-Gato???mam nadzieje!:)
Bo 2007 wcale nie byl taki pink!:)

wtorek, 1 stycznia 2008